Nasza córeczka - Nikola - urodziła się o czasie z 10 punktami w skali Apgar, z wagą 2250 gram.

W czasie trwania ciąży, na badaniu połówkowym, ok. 22 tygodnia ciąży USG wykazało poszerzenie komór bocznych mózgu. Poszerzenie mieściło się jednak w granicach normy, mimo to do końca ciąży monitorowaliśmy obwód główki córeczki.
W między czasie dostaliśmy skierowanie do szpitala na amniopunkcję i zrobienie kariotypu dziecka.

Szpital opuściliśmy z wypisem, który wskazywał na wodogłowie u płodu.

Późniejsza kontrola u ginekologa wykluczyła jednak wskazane przez "szpital" uszkodzenie.

Ginekolog stanowczo wykluczył wodogłowie. My zaś po sześciu tygodniach otrzymaliśmy wynik amniopunkcji - kariotyp prawidłowy żeński.
Uspokoiliśmy się, mając nadzieję, że od tej pory wszystko będzie w porządku.


Sześć dni po urodzeniu Nikolka miała umówioną pierwszą wizytę u specjalisty - neurologa. USG przezciemiączkowe dało wynik zadawalający "główka na 5 -" oceniła maleńką pani doktor. Mogliśmy spać spokojnie.

Córeczka miała problem ze ssaniem piersi, więc przestawiliśmy ją na butelkę. Wszystko było w jak najlepszym porządku do czwartego miesiąca życia dziecka. Wtedy to Nikola przestała jeść z butelki, niesamowicie płakała, gdy zbliżało się do niej butelkę dostawała spazmów, zanosiła się.

Od tej pory malutka jadła kaszę łyżeczką.

Sytuację konsultowaliśmy z pediatrami, którzy stwierdzili, że to matka jest za nerwowa, panikuje i że gwiazda (Nikola) rządzi w domu i już rozstawia rodziców po kątach, choć ma zaledwie kilka miesięcy.

 

W siódmym miesiącu życia Nikola tylko leżała i spała, nie gaworzyła, wycofała się i nie było z nią żadnego kontaktu. Przerażona zwróciłam się ponownie o pomoc do pediatry, który i tym razem nic nam nie pomógł. Stwierdził tylko, że Nikola ma obniżone napięcie mięśniowe.

Na własna rękę zrobiliśmy prywatnie USG główki, które wykazało zmiany i było wskazaniem do rezonansu.

Wróciliśmy zatem do neurologa. Wynik rezonansu wykazał anomalie m.in wzrost między wzórzowy, torbiel podpajeczynówkową.

Byliśmy przekonani, że rozwój Nikolki zatrzymał się właśnie przez torbiel.

 

Umówiliśmy się na wizytę do neurochirurga prof. Roszkowskiego. Profesor powiedział, ze torbieli nie ma, a anomalie które są w główce, nie maja znaczenia dla rozwoju. Zbadał małą, zmierzył główkę, porównał z wynikami w książeczce zdrowia i zamarł.

Główka nie rosła od 6 miesiąca i nikt tego nie zauważył. Postawiono diagnozę - małogłowie.

 

Ze względu na wcześniejsze przejścia zmieniliśmy ośrodek zdrowia i tu trafiliśmy na cudownych lekarzy. Od ręki dostaliśmy skierowanie na rehabilitację. I tak od 7.5 miesiąca życia rehabilitujemy malutką metodą Vojty.

Staramy się przynajmniej 2 razy w roku być na intensywnym turnusie rehabilitacyjnym w Zabajce w Stawnicy (powinniśmy być 4 - 6 razy w roku, niestety nie stać nas).

 

8.09.2011 malutka zostaje zdiagnozowana ponownie - wykryto u córci ZESPÓŁ ANGELMANA.

 

Od września 2011 roku rozpoczęliśmy prywatne zajęcia z logopedą, pedagogiem specjalnym oraz integrację sensoryczną

 

Od grudnia 2011 r. córka bierze lek przeciwpadaczkowy Depakine Chronosphere.

 

Nikolka obecnie ma 30 miesięcy - sama siada,  doskonale czworakuje, sama je ciastka, chrupki, pije z butelki, sama zjada kanapeczki (pokrojone w kosteczkę. Gaworzy, wokalizuje. Sama wchodzi na wersalkę, wstaje na nóżki w kojcu. Czasami poproszona daje buzi.

 

A przede wszystkim jest naszą słodką, kochaną iskierką.